Pradziadku Józefie – czym jeszcze mnie zaskoczysz?

with Brak komentarzy

Pradziadku Józefie – czym jeszcze mnie zaskoczysz?

Uwaga: poniżej można odtworzyć niemal całą treść posta w formie audiobooka… załóż słuchawki i posłuchaj artykułu.

Znajcie moje szczęście! Bo w zasadzie to szukałem czegoś innego, a co innego odnalazłem! Uporczywie od paru tygodni poszukuję zapisu o zgonie prapradziadka Antka Fojta. Ukrył się skubany i póki co objawić się nie chce. Brzydko wygląda to w drzewie genealogicznym, więc postanowiłem przewertować jeszcze raz dostępne księgi i dokumenty w zakresie lat 1895 – 1907. Na warsztat wziąłem także księgi grekokatolickie, a nawet żydowskie, bo nie raz widziałem już, że bliżej było komuś do cerkwi niż do kościoła, to i wpisy bywały rozsiane po różnych wyznaniach. Antosia nie znalazłem. Wsiąkł jak kamfora i póki co pozostaje poza moim zasięgiem. Przeglądałem księgi greko-katolickie dla Przemyślan, bo tam mieszkały także Antka dzieci a liczyłem, że może pochorował się bidulek i był zszedł w szpitalu w Przemyślanach. Niestety… nic nie znalazłem. Postanowiłem poszukać nieco dalej niż do roku 1907 w nadziei, że moja teoria o czasie jego zejścia jest błędna i cudem jakimś umarł później niż mi się wydaje. Jakież było moje zdziwienie, kiedy nagle przewijając stronice trafiłem na kobietę o nazwisku którego pomylić się nie da – Teresa Fojgt. Pozostałe adnotacje, przy jej nazwisku wprawiły mnie nie tylko w osłupienie, ale jednocześnie w genealogiczną ekstazę.

…bo dotychczas było tak…
Pradziadek Józef był mężem prababci Marii, z domu Chudzik. Ślubowali w 1912 roku w Firlejowie (obecnie ukr. Липівка). Z zapisu o ich ślubie w Księdze metrykalnej wyczytałem, że Pradziadek w momencie ślubu był wdowcem, czyli wcześniej miał już żonę. W tym samym dokumencie widniała nawet informacja, że ową żoną była Teresa z domu Barabasz. Szukałem zapisu o takim ślubie długo, ale znalazłem inny zupełnie ślub pradziadka Józefa z niejaką Anielą Lebrand z 1908 roku w Kurowicach. Rodzina Lebrand sąsiadowała w Kurowicach z Fojtami i najwyraźniej przyjaźnili się wielokrotnie „idąc w kumy”. To nie zgadzało się z zapisem o Teresie Barabasz, ale musiałem uznać że ksiądz popełnił jakiś błąd i zamiast wpisać, że Józef jest wdowcem po Anieli Lebrand, wpisał przypadkową Teresę Barabasz. Uznałem tak, bo zdarzały się błędy – nawet dość często. Zdążyłem sobie to wszystko poukładać w głowie, że Józef, emerytowany żandarm CK, poślubia dobrze sobie znaną Anielkę, przeprowadzają się do Przemyślan, gdzie pracują jako najemnicy w Folwarku Potockiego. Całkiem niedawno odkryłem też, że ich szczęście dało życie Julii Foigt, urodzonej w 1909 roku w Przemyślanach, czyli przyrodniej siostry naszego dziadka Mariana. Jej losy od 1930 roku do dziś nie są znane. Niestety Aniela szybko umiera w Przemyślańskim szpitalu w 1911 roku, a samotny Józef z malutką córeczką Julią i złamanym sercem, ponownie znajduje szczęście u boku naszej prababci Marii w 1912 roku. Z nią i córeczką zamieszkał w Wołkowie, gdzie dopiero po 9 latach urodził się dziadek Marian, a po kolejnych 8 latach młodszy brat Tadziu. I tak pewnie by zostało, gdyby nie odkrycie sprzed paru dni.

To wspaniale, że możemy uściślić i ubogacić życiorys Pradziadka, choć o krok przybliżając się do prawdy. Dla mnie osobiście jest to gorzka prawda. Ja już i tak, miałem poczucie, że Pradziadziu niestety miał trochę pecha w życiu, że miał ciężkie życiowe doświadczenia. Dość wczesna emerytura żandarmeryjna, mimo mianowania na dowódcę posterunku, wymuszona była albo jakimś zdarzeniem, albo wykrytą chorobą. Śmierć młodziutkiej żony, zamartwianie się o los maleńkiej córeczki, zbrojne konflikty, potem długie czekanie na kolejne dzieci, śmierć na raka w 1933 roku… wszystko to przedstawia niewesołą historię Pradziadka, którą równoważyły też chwile szczęścia – wykupienie na własność gospodarstwa i kawałka ziemi w Wołkowie, narodziny dwóch synków, mianowanie na jednego z zarządców Folwarku Potockich w Wołkowie.

To najnowsze odkrycie wypełnia bardzo krótką przerwę pomiędzy śmiercią pierwszej żony Anieli, 4 stycznia 1911 roku, a ślubem z prababcią Marią Chudzik, 27 października 1912! Zdajmy sobie sprawę, że to okres zaledwie 1 roku i 9 miesięcy!!! Nie trzeba tęgiej głowy aby sobie uzmysłowić, że tu ponownie wydarzyło się coś tragicznego. 4 czerwca 1911 roku – dokładnie 5 miesięcy od śmierci żony Anieli, Józef staje na ślubnym kobiercu po raz drugi, z 23-letnią Teresą Adamowską, z domu Barabasz, grekokatoliczką z Przemyślan, córką Konstantyna i Marii Hiszczyńskiej i wdową po niedawno zmarłym Janie Adamowskim. Mało tego – ślub ma miejsce w cerkwii grekokatolickiej pod wezwaniem św. Mikołaja w Przemyślanach. Nie jest to dla mnie szczególne zaskoczenie! Wielu Fojtów z tego pokolenia poślubiło właśnie grekokatoliczki, Rusinki (Ukrainki – mimo że w tym okresie trudno jeszcze mówić o przynależności narodowej, czy obywatelstwie). Skąd jednak wzięła się owa Teresa Barabasz? Przypadek i głębsza analiza Księgi zmarłych z Przemyślan dostarczyła mi pewną poszlakę, która może być całkiem prawdopodobna.

Wiemy, że chora Aniela – pierwsza żona Józefa leżała w przemyślańskim szpitalu, gdzie ostatecznie zmarła na zapalenie macicy. Tak się składa, że dzień przed Anielą, 3 stycznia 1911 roku, w tym samym szpitalu umiera chory na raka Stanisław Adamowski, lat 69. Jak się okazuje jest to ojciec pierwszego męża Teresy Adamowskiej, z domu Barabasz – Jana Adamowskiego. Owy Jan zmarł 11 lipca 1910 roku. Czy mogło być tak, że młodziutka Teresa, już wdowa, odwiedzała chorego teścia w szpitalu, gdzie leżała też Aniela? Możliwe, że to tam Józef odwiedzający Anielkę ją poznał. Mógł też znać zarówno teścia Stasia Adamowskiego i jego syna Jana choćby z pracy w Folwarku w Przemyślanach i znać Teresę z opowieści. Kto wie, może i sama Aniela wiedząc, że zbliża się jej koniec wskazała lub pobłogosławiła taki związek, choćby z troski o swoją córeczkę. Tego już się chyba nie dowiemy, ale można tu puścić nieco wodzy fantazji i obmyślić różne scenariusze. Józef na pewno miał świadomość, że jego malutka, niespełna 2-letnia córeczka Julia będzie potrzebowała kobiecej ręki… matki.

Jak się okazało, szczęście nie trwało długo. Teresa umiera!!! 7 kwietnia 1912 roku, 10 miesięcy po ślubie, w tym samym przemyślańskim szpitalu, 24-letnia Teresa umiera na… gangrenę poporodową (łac. gangrena post partum prolis)! Od razu zaznaczę – nie znalazłem żadnych dowodów, czy Teresa urodziła dziecko. Opis przyczyny jej zgonu: gangrena post partum prolis, oznacza jednak, że było to zejście po urodzeniu dziecka, a opis tej choroby dostarcza informacji, że zakażenie to postępuje błyskawicznie! Maksymalnie tydzień wcześniej Teresa mogła rodzić, lub co bardziej prawdopodobne, umarła kilka godzin po porodzie, którego dziecko nie przeżyło, lub urodziło się już martwe. Brak jakichkolwiek dowodów, że w ogóle była w ciąży, ale zapis w metryce, to zapis w metryce – jest to jakaś poszlaka. Niejednokrotnie tzw. martwe urodzenia nie były w ogóle notowane, szczególnie gdy nie było chrztu. Należy więc przyjąć, że Józef i Teresa starali się o potomstwo, jednak nie przeżyło tej próby ani dziecko, ani druga żona Teresa. 6 miesięcy później 27 października Józef poślubia naszą prababcię Marię.

Na koniec skondensowana wersja kalendarzowa:
– 5 września 1875 – narodziny Józefa Foigta w Kurowicach
– 11 lutego 1908 – ślub z Anielą Lebrand w Kurowicach
– 16 maja 1909 – narodziny Julii, córki Józefa i Anieli w Przemyślanach
– 4 stycznia 1911 – śmierć Anieli w przemyślańskim szpitalu (zapalenie macicy)
– 4 czerwca 1911 – ślub z Teresą Adamowską z domu Barabasz w Przemyślanach
– 7 kwietnia 1912 – śmierć Teresy i dziecka w szpitalu w Przemyślanach (gangrena poporodowa)
– 27 października 1912 – ślub z Marią Chudzik w Firlejowie
– 7 czerwca 1921 – narodziny syna Mariana w Wołkowie
– 6 grudnia 1929 – narodziny syna Tadeusza w Wołkowie
– 21 grudnia 1933 – śmierć Józefa na raka żołądka w przemyślańskim szpitalu.

Wnioski i przemyślenia….
1. Ileż można? Życiorys Pradziadka Józefa i tak już dość skomplikowany, mimo radości z odkrycia staje się jeszcze tragiczniejszy. Kto wie, czy ostatecznie dość szybka Jego śmierć w 1933 roku na raka żołądka, nie była wywołana nerwicą… Ja znam to uczucie gdy cały stres „ląduje” w moim brzuchu! Podejrzewam, że Wy też! Dlatego drogie Fojty – odpuszczajcie! W którymś pokoleniu trzeba przerwać tę złowieszczą karmę.

2. To dodatkowe zdarzenie niesie trochę więcej problemów. Posiadamy dziś co najmniej 2 zdjęcia z dawnych czasów i dotąd mieliśmy podejrzenia, że to prababcia Maria, ale im dłużej na nie patrzę tym bardziej mam wątpliwości… trzeba będzie jeszcze pokopać, żeby zobaczyć jak za młodu wyglądała Prababcia Maria. My ją już i tak zapamiętamy jako starą starowinkę, o której mój Tato zawsze mówił, że wyglądała na starszą niż węgiel.

3. Obie żony Józefa: Aniela i Teresa, zmarły w tym samym szpitalu. Są podobieństwa miedzy ich schorzeniami, ale nie umarły na tę samą przypadłość. Obie choroby mają niestety wspólną cechę biorąc swoje początki w braku higieny i trudnych warunkach sanitarnych w szpitalu. Nie było antybiotyków, a Penicylinę wymyślono dopiero w 1928 roku. Być może obie kobiety by żyły w dzisiejszych czasach – choć nie byłoby NAS.

4. Szerszy kontekst małżeństw u Fojtów pokazuje jak blisko żyli ze sobą ludzie różnych wyznań, różnego pochodzenia. Może mieć to znaczenie w dzisiejszych czasach, kiedy wyzwaniem staje się tolerancja, empatia i sprawiedliwość.

5. No i Biogram Józefa do poprawy, w najbliższym czasie dokonam niezbędnych poprawek.